Szczęście w nieszczęściu?
01:07
Zdaje sobie sprawę że większość ludzi jeśli nie jest w pracy czy na imprezie śpi już, ale ostatnio mam spore problemy z zaśnięciem.
Leże sobie w łóżku i przeglądam galerie zdjęć w telefonie. Trafiam na fotkę zrobioną rok temu, kiedy to obudziłem się z wielkim limem pod okiem. Zdaje mi się że było to 28 grudnia 2006, efekt wypadku na Pogo (koncert Enemy Division w Szubinie) kiedy to kumpel (Pozdrowienia Ślepy!) wykazał nadmierny entuzjazm przy piosence Slow Down i “wypłacił” mi z głowy w łuk brwiowy. Zamroczyło mnie przez moment i poczułem się tak w momencie uderzenia jakby mi ktoś zdjęcie zrobił z mocnym fleszem. Nie minęła minuta a nad okiem pojawiła się spuchnięta gruszka. To cud że nie straciłem oka. Rodzice z niedowierzaniem słuchali moich wyjaśnień na drugi dzień ale w końcu uwierzyli. Do dzisiaj mam w tym miejscu (wyczuwalną jedynie na dotyk) nierówność po tym wypadku.
No i na sylwestra poszło się ze śliwą pod okiem. Powiedzenie mówi że jaki sylwester taki cały rok. Tutaj nie będę się spierać z nikim - sprawdziło się. Rok był do dupy. Postaram sobie nic nie zrobić do sylwestra i spędzić go jak najlepiej żeby nie spaprać kolejnego roku
Pamiętam że po tym wypadku chyba przez 2 albo i 3 miesiące nie wychodziłem na żadne pogo.
Jutro a w zasadzie już dzisiaj dodam fotkę mojego oka zrobioną jakoś chyba dzień po wypadku.
23:26
Tak jak obiecałem na ostatnią chwilę dodaje fotkę

grudzień 30, 2007 @ 4:16 pm
masakrycznie to oko wygladalo:/ dobrze ze go nie straciles…;):*:*:*:*:*:*