Droga rodzino:
KRÓTKI LIST:
Słowem wstępu powiem Wam jak ja was szczerze i o serca nie znoszę. Może sam fakt że oddychamy tym samym powietrzem mnie jeszcze bardziej przytłacza. Zdecydowanie pewny jestem że własnego dziecka nigdy nie wychowam w takim katolickim gównie a i uśmiechnę się jak ktoś wreszcie odkryje że całe chrześcijaństwo to bujda na rysorach.
Wyrazy głębokiego szacunku należą się również stronom “sprawującym władzę” w tak zwanym “domu” za ignorancję alkoholizmu mojego ojca. Pogratulować. Zwłaszcza egoistycznego stosunku do mojej osoby i tego że ja muszę patrzeć na to z odległości 2 m. (Chwila. Tego nie obejmuje danina jaką muszę płacić co miesiąc. Dodatkowe tysiąc złoty by się przydało na to?)
Mam tylko nadzieję że egoizm rozsadzi Wam wasze dumne dupska.
A no i ktoś zapyta: czemu upubliczniam swoje problemy na blogu? A no temu żeby zmazać obraz doskonałej rodzinki kreowany na oczach “cenionych” znajomych i wytępić działanie pod publiczkę. Już nic bardziej mnie nie wkurwia jak notoryczne dowartościowywanie się swoim wykształceniem, pochodzeniem itd.
Tak czy inaczej ta “sielanka” w krótce się skończy i mam nadzieję że jak w końcu się wyniose to na zawsze uwolnię swoją “wegetacje” od was i zacznę wreszcie ŻYĆ z dala od Waszej patologii i spaczonego podejścia do ludzi i życia którym mnie niestety skaziliście.
Dla moich “wrogów” czyli: puszczających się szmaciar tych na prawo i lewo, pseudo “druidek” magicznych czy wreszcie zakompleksionych (żeby kurwa tylko) idiotek mających zachwiania osobowości lecących na 18latków w pubach - to mnie bawi najbardziej haha.
Mimo tego co sie dzieje to Ja jestem górą i zawsze dostane to czego chce, zresztą… już dostaję, więc triumfu raczej nie będzie dla nikogo z was tonące w kompleksach ścierwa.